Wpływ medytacji na życie codzienne – opinie ekspertów.

Swoją przygodę z medytacją zaczęłam prawie dwa lata temu. Było to spowodowane tym, że nie radziłam sobie ze złością, która narastała we mnie podczas ataków furii mojej młodszej, wtedy 3 letniej córki. Nie chcąc przelewać moich negatywnych emocji na nią, ani na innych członków rodziny, zaczęłam medytować.

Każdy może mieć inne powody, aby wejść na tą wspaniałą ścieżkę, jaką jest praktyka medytacji. Tak naprawdę każdy powód jest dobry, aby zacząć dbać o swoją sferę duchową. Najbardziej znane techniki medytacji wywodzą się z tradycji buddyjskiej. Nie oznacza to jednak, że medytacja musi być powiązana z religią. Fakt zadbania o naszą duchowość nie musi się łączyć z poznawaniem danej kultury religijnej. Oznacza to, że nieważne czy jesteś praktykującą katoliczką, ateistką lub agnostyczką, możesz spróbować medytacji i nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia 🙂

Dzisiaj postanowiłam zapytać kilka cenionych przeze mnie osób o ich początki z medytacją, wpływ jaki medytacja ma na ich życie, rodzaje praktyk, które preferują oraz o czas poświęcony na codzienne praktykowanie. Zapraszam Cię do lektury i mam nadzieję, że moi goście zainspirują Cię do zgłębienia tematu medytacji.

Moim pierwszym gościem jest Joanna Kowalik, certyfikowana trenerka Mindfulness w nurcie MBSR oraz właścicielka warszawskiej kawiarni.

Magdalena Zdrojewska: Opowiedz proszę co sprawiło, że zainteresowałaś się medytacją i jaki realny wpływ wywiera na Twoje życie. Napisz też jaka forma medytacji odpowiada Ci najbardziej i ile czasu spędzasz na codziennej praktyce.

Joanna Kowalik:

Moje zainteresowanie medytacją pojawiło się gdy skończyłam 40 lat. Już od jakiegoś czasu szukałam czegoś co nada większy sens życiu. Potrzebowałam też wytchnienia od codzienności, która była wtedy dość wymagająca. Pracowałam w telewizji, wraz z partnerem prowadziliśmy kawiarnię i wychowywaliśmy syna. Wszystko to było tym, co chciałam robić i dawało mi dużo szczęścia, ale jednocześnie często życie było po prostu nie do zniesienia – za dużo wszystkiego, za szybko, bez refleksji. Miałam wrażenie, że nie mam czasu na przeżywanie własnego życia. Najpierw medytacją zainteresował się mój partner, później, patrząc jaki to ma realny wpływ na nasze życie, także ja. Na samym początku byłam sceptyczna, ale bardzo szybko kurs MBSR (redukcja stresu metodą uważności) pokazał mi, że medytacja jest czymś daleko bardziej konkretnym w kontekście codziennego życia i problemów, niż mi się wydawało. Medytacja mindfulness (świecka) pozwoliła mi zadomowić się w moim życiu. Dała mi przestrzeń. Przestrzeń i swobodę wyborów, reakcji, decyzji. Uwolniła mnie od nawykowych działań. Zmieniła mój ogląd konfliktowych sytuacji i wyswobodziła z ograniczeń i osądów w relacjach z ludźmi. Medytacja, co także nie jest bez znaczenia, to przy okazji bardzo głęboki odpoczynek, którego zwykle nie doświadczamy w życiu jeśli sami o to aktywnie nie zadbamy. Jakość mojego życia poprawiła się bardzo wyraźnie mimo, że sytuacja życiowa nie uległa zmianie. W efekcie, po kilku latach praktykowania medytacji, wiele rzeczy się jednak zmieniło. Wiedziałam już jakie chcę wybierać ścieżki i dlaczego. Zostałam trenerką mindfulness dlatego, że na sobie doświadczyłam bardzo wyraźnej zmiany w życiu spowodowanej medytacją i bardzo bym chciała pokazać innym, że proste, dobre, świadome życie jest możliwe i nie trzeba do tego wszystkiego od razu zmieniać ani czynić jakichś ogromnych wysiłków. Wystarczy wrócić “do siebie”, nawiązać bliższy kontakt ze sobą, doświadczać tego gdzie się jest, częściej być. 

Na codziennej praktyce spędzam 30 min, czasem 20 a czasem 40 jeśli jest weekend. Praktykuję głównie medytację siedzącą, czasem skanowanie ciała w leżeniu, medytację w ruchu. Często chodzę na uważne spacery i praktykuję monotasking czyli skupienie na jednej rzeczy na raz – na tej, którą właśnie robię, czy będzie to rozmowa z kimś, wchodzenie po schodach czy poranny prysznic. Uważnie można robić wszystko. Medytować można wszędzie, gdziekolwiek się właśnie jest.

Moim kolejnym gościem jest trener personalny Michał Melcer. Trenuję z Michałem od września 2020 roku i uważam, że miałam duże szczęście spotykając go na swojej drodze. Nie dość, że jest świetnym trenerem, to jeszcze interesuje się medytacją i rozwojem osobistym.

Magdalena Zdrojewska: Opowiedz proszę co sprawiło, że zainteresowałeś się medytacją i jaki realny wpływ wywiera na Twoje życie. Napisz też jaka forma medytacji odpowiada Ci najbardziej i ile czasu spędzasz na codziennej praktyce.

Michał Melcer: Gdy byłem dzieckiem, to miałem otyłość oraz 5 wad wymowy. Dlatego też nie miałem łatwego życia w szkole, przez co byłem nieśmiały. To wszystko spowodowało, że jako nastolatek zacząłem interesować się psychologią, aby to zmienić. Bardzo dużą pasję wzbudził we mnie temat programowania podświadomości. Zacząłem wtedy stosować różnego rodzaju autohipnozy i z tego tematu przeszedłem płynnie do medytacji. Zauważyłem, że dużo mi to pomaga w panowaniu nad sobą. Zacząłem też na siebie patrzeć bardziej z zewnątrz, przez co łatwiej było mi podejmować mniej emocjonalnie decyzje.

Po szkole poszedłem na AWF. Wybrałem tę drogę mimo presji otoczenia, aby iść na „normalną uczelnię” albo do pracy. W tym czasie byłem też zawodnikiem trójboju siłowego oraz rozpocząłem pracę jako trener. Być może to między innymi właśnie dzięki medytacji ten gruby, nieśmiały chłopak zmienił swoją sylwetkę i odważył się spełniać swoje marzenia, aby być sportowcem oraz trenerem. 

Ku mojemu zdziwieniu na uczelni mieliśmy zajęcia z różnorakich treningów mentalnych. Jeżdżąc na zawody i pracując na siłowni zauważyłem, że główną rolę w sukcesie sportowym, a nawet pomyślność w rekreacyjnym treningu gra psychika. Dlatego też na studiach to właśnie medytacja i trening mentalny były moimi tematami w pracy badawczej. Okazało się, że namiętne zgłębianie wiedzy w tym zakresie tylko potwierdzały to, jakim ta praktyka jest potężnym narzędziem. Co ciekawe 90% badanych przeze mnie trójboistów uznało, że medytacja jest w stanie poprawić wyniki siłowe, a tylko 6,7% praktykowało ją regularnie! Prawdopodobnie przyczyną takiego stanu rzeczy mogą być uprzedzenia lub lenistwo, ale to tylko moje przypuszczenia. Natomiast pewny jestem tego, że medytacja ma bardzo szeroki pozytywny wpływ na zdrowie, radzenie sobie ze stresem, lepsze samopoczucie, efekty treningowe oraz wiele innych aspektów życia, więc nie wyobrażam sobie nie korzystać z jej dobrodziejstw.

Napisz też jaka forma medytacji odpowiada Ci najbardziej i ile czasu spędzasz na codziennej praktyce.

Różnie w zależności od dnia, miesiąca, etapu życia. Wierzę, że nawet kilka minut medytacji jest w stanie pozytywnie na mnie wpłynąć. Codziennie praktykuję wdzięczność oraz pewną formę uważności ciała w trakcie treningu. Czasami siadam na dłużej i wtedy w zależności od dnia lubię korzystać z różnych metod relaksacji jak trening autogenny Schultza, rozmaite odmiany medytacji czy autohipnozy.

Moim kolejnym gościem jest psycholożka, akredytowana nauczycielka (MBLC) Mindfulness Association oraz medytacji transformacyjnej, Karo Tashi, więcej możecie znaleźć na stronie www.karo-tashi.com

Magdalena Zdrojewska: Opowiedz proszę co sprawiło, że zainteresowałaś się medytacją i jaki realny wpływ wywiera na Twoje życie. Napisz też jaka forma medytacji odpowiada Ci najbardziej i ile czasu spędzasz na codziennej praktyce.

Karo Tashi: Po ukończeniu psychologii (w Edynburgu), podczas której eksperymentowałam z metodami holistycznego podejścia do zdrowia, fascynowało mnie podejście eksperymentalno, empiryczne przy badaniu pracy umysłu. Finalnie zostałam przyjęta do akademii medytacji transformacyjnej, założonej przez tybetańskiego mistrza Tenzina Wyngelay Rimpoche. Podstawowy poziom treningu trwa około 3 lat, jestem adeptką tej szkoły od 2011 roku.To, co do mnie przemówiło, to program szkoleniowy wykładany według tradycyjnego przekazu Tybetańskich Mistrzów, jednak w sposób świecki (bez kontekstu religijnego, w tym przypadku Buddyzmu). 

Jednocześnie podczas tych treningów, poddaliśmy się badaniu naukowemu. To połączenie było dla mnie bardzo ważne, zależy mi, by metody które stosuję miały poparcie w badaniach naukowych, jednocześnie były dostępne dla każdego, niezależnie od wiary i poglądów. Praca umysłu po prostu jest moją wielką fascynacją.Po 5 latach zaangażowanej praktyki, odosobnień medytacyjnych w deszczowych Highlandsach Szkockich (bo trudno to nazwać górami ;)), zostałam zaproszona przez współzałożycielkę Mindfulness Association – Fay Adams, do wejścia na ścieżkę nauczycielską. I tak po 7 lat praktyki medytacyjnej własnej oraz kontynuowanego wsparcia poznanych po drodze Tybetańskich Mistrzów i nauczycieli Medytacji świeckiej w nurcie Mindfulness, zaczęłam prowadzić własne programy, jak Mindfulness START czy Dojrzewalnia Mindfulness.

Od kilku lat medytuje codziennie, to jest jak łapanie świeżego tlenu, moment w którym mogę odpocząć od zadymy dnia codziennego. Od ponad 2 lat prowadzę poranne medytacje LIVE na żywo z rana, wspierając tym moich kursantów w wyrobieniu i utrzymaniu regularnej praktyki bo tylko taka daje widoczne efekty. Tak samo jest z nauką języków, chodzi tu o kultywowanie nowego nawyku, odpoczywania i przywoływania uwagi do obecnego momentu z oddechem poprzez ciało i przestrzeń wokół. 

Moja zdolność regeneracji ewidentnie wzrosła, lepiej śpię, z łatwością odpoczywam, w porównaniu z wieloletnim okresem życia w napięciu, niemożności zrelaksowania się i korzystania z czasu wolnego. Mam lepszy kontakt ze swoim ciałem i rozumiem lepiej jego potrzeby.Z czasem wzrosła we mnie akceptacja, dla rzeczy których nie mogę zmienić, pojawiło się więcej spokoju, lekkości, świeżości perspektywy życiowej, więcej kreatywności i spontanicznej (nie wiadomo skąd radości).Jako dyslektyk w szkole i na studiach miałam ogromny problem ze skupieniem, to też się zmieniło na lepsze. To nie jest tak, że przestałam mieć codzienne problemy, ale umiejętniej radzę sobie z trudnymi emocjami które pobudzają sytuacje stresowe.

Żartuję sobie dziś , że jestem babką od „trudnych emocji”, trudne życiowe (rodzinne) doświadczenia dały mi okazje do użycia tych metoda w radzeniu sobie z kryzysowymi sytuacjami. Krytyk wewnętrzny też jest już okiełznany, a kiedyś to był dramat, zamrażał mnie ten głos oceniający i samo sabotażujący. 

Dziś podejmuję dzielne decyzję i zdecydowanie wychodzi poza szereg. To dzięki tej odwadze i zaufaniu we własne zasoby, dziś mogę się cieszyć życiem pełną piersią, mieszkam obecnie w Portugali, nad samym Ocean Atlantyckim. Zaczynam dni dość wcześnie, 5:30 rano z tybetańską medytacją 3 jakośći (w zależności od wymagań czasowych tego dnia, trwa ona od 30 min do 1 godzinny), potem joga (nie codziennie, gdyż Ashtanga, którą uprawiam jest jednak bardzo wymagająca fizycznie).

Kilka lat temu eksperymentowałam z porzuceniem porannej praktyki medytacyjnej, zdecydowanie odradzam tego typu doświadczenia. Medytacja nie jest cudotwórczą czynnością, co raz i na zawsze nas ustawi. 

Naprawdę nie warto przerywać regularnej praktyki.

Z czasem odejścia od regularnej praktyki medytacyjnej, ta cudowna krystaliczna przestrzeń wewnętrzna, którą kultywujemy w medytacji, szybciej niż później wypełnia się myślami, zmartwieniami i innymi neurotycznymi stanami życia w biegu. Dlatego na moich kursach Mindfulness START i Dojrzewalni Mindfulness, wspólnie z kursantami siadam do porannej praktyki LIVE. 

Rozumiem, że początki są trudne i że łatwiej nam idzie, ze wsparciem i poczuciem wspólnoty, w towarzystwie ludźi którzy są w tym samym procesie co my, z którymi możemy o naszym doświadczeniu na luzie pogadać. Dlatego też moje kursy autorskie Mindfulness START i Dojrzewalnia Mindfulness dają dostęp do grup wsparcia, pozwalając na kontakt między uczestnikami (aktywnej lub biernego obserwowania) i oczywiście do tego wspólne poranne medytacje.

Ostanio nawet okazało się, że i miłość romantyczna pojawiła się w naszej grupie, Darek jeden z kursantów ostatnio w rozmowie w której polecał mój kurs Mindfulness START powiedział, że oprócz wymienionych korzyści jak radzenie sobie ze stresem czy zwiększenie ilości świadomego śnienia (lucid dreaming) poznał na kursie miłość swojego życia.Tybetańska medytacja 3 jakości jest tym co stabilizuje mnie najefektywniej, praktyki mindfulness też są mega przydatne lecz jednak to taki delikatny wstęp w to czym naprawdę nazywamy medytacją. Miałam wielki zaszczyt otrzymać pozwolenie od mojej mentor dr Raven Lee na przekazywanie tej tybetańskiej praktyki moim kursantom.

To oznacza, że ta praktyka jest we mnie zintegrowana i tylko z takiego miejsca można tak  naprawdę skutecznie przekazać praktykę dalej. 

Często słyszę „jakoś jak Ty prowadzisz medytację, to ja to wreszcie czuję”. 

To nie chodzi o to, że ja jestem jakaś wyjątkowa wręcz przeciwnie mamy wszyscy takie same predyspozycję. Ja po prostu poświęciłam się zgłębianiu tych praktyk przez ostatnie 11 lat mojego życia, i to daje efekty. Ucząc się ode mnie uczysz się równocześnie od setek pokoleń tybetańskich joginów przede mną, na tym polega tybetański  tradycyjny przekaz praktyk medytacyjnych, przez mistrza na ucznia itd.

Moim ostatnim gościem jest Paweł Gutral, założyciel Akademii Redukcji Stresu i nauczyciel medytacji. To właśnie Paweł nauczył mnie medytacji, miłości do śpiewania mantr i z własnego doświadczenia polecam jego kursy.

Magdalena Zdrojewska: Opowiedz proszę co sprawiło, że zainteresowałaś się medytacją i jaki realny wpływ wywiera na Twoje życie. Napisz też jaka forma medytacji odpowiada Ci najbardziej i ile czasu spędzasz na codziennej praktyce.

Paweł Gutral: Zainteresowałem się medytacją 20 lat temu bo akurat byłem na życiowym zakręcie. Mój związek miał trudne chwile i medytacja miała temu zaradzić. Faktycznie medytacja wywiera realny wpływ. Sprawia że staję się coraz bardziej obecny w życiu.

Najczęściej siadam w ciszy, ale również w zależności od stanu umysłu stosuję inne techniki koncentracji. Staram się siadać codziennie 30 min.

Mam nadzieję, że historie moich gości sprawią, że poczujesz się zainspirowana i sama spróbujesz medytacji. Zapraszam Cię do pobrania bezpłatnego poradnika medytacji dla początkujących, który znajdziesz w linku poniżej: