Jak wprowadzić jogę i medytację do swojego zapracowanego życia? Wywiad z Zofią Netter, właścicielką Szkoły Yogi Zofii Netter.

Zosia jest nauczycielką jogi od kilkunastu lat, pierwszy raz na macie stanęła w 2002 roku i od tej pory jej życie diametralnie się zmieniło. Z instruktorki fitness została instruktorką jogi i odkryła swój cel w życiu. Prywatnie jest mamą dwóch chłopców. Zosię poznałam 10 lat temu jako jej uczennica. To dzięki niej pokochałam praktykę jogi. A teraz kocha ją cała moja rodzina, ponieważ w zeszłe wakacje byliśmy z Zosią na rodzinnym wakacjach z jogą na Mazurach, które sprawiły że zarówno mąż jak i dzieci stały się fanami jogi.

Z tego wywiadu dowiesz się:

1. Jak znaleźć czas i motywację do rozpoczęcia praktyki jogi i medytacji.

2. Jak zadbać o swój rozwój duchowy.

3. Jakie zmiany medytacja może sprawić w Twoim życiu.

4. Jak zacząć praktykować medytację.

5. Jak odnaleźć siebie i znaleźć inspirację.

 Serdecznie zapraszam do lektury.

Magdalena Zdrojewska: Zosiu, witam Cię serdecznie i dziękuję że zgodziłaś się wziąć udział w moim wywiadzie. Zacznijmy od tego, że jako mamie dwójki dzieci oraz osobie prowadzącej firmę, znalezienie czasu dla siebie jest na pewno dla Ciebie dużym wyzwaniem. Proszę, opowiedz co robisz, aby o ten czas zadbać i jak go spędzasz.

Zofia Netter: Cześć Magda, to prawda, znalezienie czasu jest dla mnie dużym wyzwaniem, ale nauczyłam się przez te lata odkąd chłopcy są na świecie, że jest to możliwe. To jest kwestia dobrej organizacji. Na przykład kiedy zawożę dzieci 3 razy w tygodniu na 7:30 do szkoły, a o 9 zaczynam zajęcia, mam przynajmniej dobre 40-45 minut na to żeby podjechać pod Park Reagana i przespacerować się. Jest to taki czas najbardziej dla mnie, staram się nie załatwiać niczego związanego z pracą, tylko sprawy związane z tym co się ze mną dzieje. Często słucham różnych ciekawych wypowiedzi w tym czasie albo po prostu skupiam się na tym, że idę, że oddycham świeżym powietrzem, na tym że jestem wśród natury.

Czasami jak jestem mocno przeładowana obowiązkami, proszę kogoś (najczęściej jest to niania) żeby została z moimi dziećmi i wtedy sama robię coś dla siebie lub spotykam się z przyjaciółmi albo też wykonuję jakąś aktywność sportową. Jeżeli chodzi o moją własną praktykę, wykorzystuję czas rano, ale tylko wtedy jeśli obudzę się przed budzikiem. Odpowiednia ilość snu jest dla mnie bardzo ważna. Praktykuję też również po zajęciach, między zajęciami, w mojej szkole jogi, jako że jest tam ku temu przestrzeń.

M.Z.: Czy uważasz, że każda kobieta powinna zadbać o czas dla siebie? Czas poświęcony zarówno na rozwój duchowy, jak i psychiczny? Jak znaleźć ten czas będąc zapracowaną i przemęczoną mamą?

Z.N.: Zdecydowanie każda kobieta powinna zadbać o czas dla siebie, ponieważ kobieta dociera wtedy do siebie, do swojej duszy, do swojego źródła. Wtedy jest w stanie inspirować otoczenie, myślę że to jest jedną z ważniejszych ról kobiet na świecie. Przypatrzcie się otoczeniu, mężczyźni są „noszeni” na kobiecej energii, a ten czas kiedy my możemy już trochę więcej niż 100 czy 200 lat temu, to jest bardzo ważny czas dla nas. Jesteśmy niezwykle utalentowane, możemy robić kilka rzeczy na raz, mamy wkład artystyczny i w ten bardziej duchowy wymiar świata. Jak najbardziej rozwój psychiczny i duchowy jest dostępny dla wszystkich, ale moje doświadczenie pokazuje, że to głównie kobiety biorą udział w przeróżnych warsztatach. To kobiety można spotkać na warsztatach jogi, warsztatach rozwoju osobistego, malowania i tworzenia mandali i na warsztatach z asertywności, jak i na koncertach mis i gongów. Myślę, że kobiety wiedzą o tym, że ta sfera jest dla nich bardzo ważna i poszukują tego w dzisiejszym świecie.

Jak znaleźć czas będąc przemęczoną i zapracowaną mamą? Po prostu, myślę że jest to kwestia ustalenia priorytetów. Jak czegoś bardzo chcemy, to pojawiają się możliwości. Pamiętam kiedy moje dzieci były bardzo małe i były chore, a ja tak naprawdę nie miałam nikogo, kto mógłby przyjść i chociaż przez chwilę ich popilnować. Chociażby po to żebym mogła pójść do sklepu, mimo wszystko jakoś jednak to organizowałam. Aczkolwiek bardzo trudne było dla mnie to, że byłam na straży tej sytuacji chorobowej i bardzo mnie to męczyło. Co nie ma oczywiście związku z miłością do moich dzieci. Wręcz uważam, że inspiracja z zewnątrz, przez co mam również na myśli czas kiedy dzieci śpią i może sobie spokojnie poczytać książkę, czy obejrzeć lub posłuchać czegoś ciekawego, co ją inspiruje, jest niezmiernie ważna. Więc czas można znaleźć, jest to kwestia ustalenia priorytetów.

M.Z.: Jesteś instruktorką jogi od kilkunastu lat, proszę powiedz jakie zmiany w Twoim ciele i życiu sprawia częsta aktywność fizyczna jaką jest praktykowanie jogi.

Z.N.: To jest tak, że kiedy po raz pierwszy w życiu stanęłam na macie, zupełnie przez przypadek, odczułam że jest to coś innego, pociągającego, bo ta joga miała w sobie coś więcej niż tylko fizyczność i ja to odczułam. Oczywiście pierwsze lata były to zmagania ze swoją fizycznością, odkrywanie swojej fizyczności, tego że mam w ciele tak wiele zamkniętych, zablokowanych, sztywnych miejsc. Proszę pamiętać, że przygodę z jogą zaczynałam jako instruktorka fitness, więc jako osoba bardzo wysportowana.

Kiedyś nie wiedziałam jak to nazwać, ale miałam wrażenie że joga rozsupłowuje jakieś stare tematy we mnie. Potem dowiedziałam się, że to są właśnie te zablokowane w ciele emocje, które się nawarstwiały przez wiele lat. To miało wpływ na moje życie duchowe, zaczęłam odkrywać siebie. Nikt mnie wcześniej, jako małej dziewczynki nie uczył, że jest ciało i dusza i że one są ze sobą połączone, raczej że dusza mieszka w ciele i koniec kropka. Jeszcze dzięki jodze dowiedziałam się, że też jest umysł i ciało ma wpływ na umysł, a ten ma wpływ na duszę. Więc to jest chyba najważniejsze połączenie i uświadomienie sobie tego, że tak jest. A jeśli chodzi o ciało, to po pierwsze przestałam się garbić, urosłam 2 cm, po prostu się wydłużyłam.  Poprawił mi się wzrok, poprawiła mi się praca organów wewnętrznych, dzięki jodze potrafiłam wyciszyć serce, kiedy miałam duże emocjonalne zawirowania. Jednym z ważniejszych aspektów praktyki jogi jest głębszy wgląd w siebie, który prowadzi do samoakceptacji, do pewności, że wszystko co robię jest we właściwym miejscu.

Myślę, że ludzie instynktownie czują co może im dać praktyka jogi i  faktycznie odkrywają, że dzięki niej mogą mieć głębszy wgląd w siebie i poradzić sobie ze swoimi problemami. Oczywiście nie tylko dzięki praktyce jogi, być może joga jest po prostu elementem wszelakich terapii. Niektórzy wchodzą w ten proces głębiej, a niektórzy po prostu uciekają. Znam takie osoby, które po kilku miesiącach praktyki powiedziały, że nie dadzą rady więcej, bo za dużo się u nich dzieje na poziomie emocjonalnym. Natomiast znam też kilka osób, które po dłuższym czasie wróciły na matę i stwierdziły, że są teraz dojrzałe i gotowe na praktykę. Joga jest teraz modna, zaczynają ją praktykować coraz młodsze osoby, ale średnia wieku na macie wynosi od trzydziestu kilku do pięćdziesięciu lat. To są ludzie, którzy już są dojrzali i bardziej wiedzą czego chcą.

M.Z.: Wiem również, że regularnie medytujesz. Powiedz proszę czy odczuwasz realny wpływ medytacji na Twoje życie. Czy uważasz, że medytacja pomaga Ci w stawaniu się lepszą mamą, partnerką, nauczycielką?

Z.N.: To prawda, medytuję regularnie. Jest to chyba najtrudniejszy element praktyki jogi. Praktyka asan wprawia ciało w ruch, w taki bardziej naoczny proces a medytacja sięga dużo głębiej. Pamiętam że zaczynałam od długich medytacji, takich trwających 40 minut. Dopiero po 20 minutach czułam jak wchodzę w stan medytacji, gdzie się wyciszałam totalnie, moje myśli odpływały na bok i po prostu byłam, sama ze sobą. Teraz ten czas jest bardzo szybki, wejście w ten stan zajmuje mi od kilku do kilkunastu oddechów. Jest to kwestia wieloletniej praktyki. Medytuję na siedząco, ponieważ jest to najlepsza pozycja do medytacji. Więc jeżeli ktokolwiek myśli o rozpoczęciu medytacji, to dobrze mieć jakkolwiek gotowe ciało. Taka najłatwiejsza pozycja to jest po prostu siad, nawet na krześle, jeżeli ktoś ma problem z biodrami lub kolanami, ale z wyprostowanym kręgosłupem, tak aby cały czas utrzymywać przytomność.

Myślę, że medytacja pozwoliła mi odkryć czego tak naprawdę chcę, ponieważ to właśnie w ciszy i w spokoju, w tu i teraz czasami się pojawia jakiś obraz, pewne zdanie, które odpowiada na daną potrzebę. Kiedy w zeszłym roku otrzymałam propozycję zmiany lokalu na obecną szkołę jogi, to między innymi w medytacji uzyskałam tą pewność, że jest to dobry dla mnie ruch. Dla mnie i dla innych osób, ponieważ ta szkoła powstała z ogromną intencją tego co daje ludziom joga i tego co dzięki jodze mogą uzyskać. Myślę, że medytacja może mi pomagać w ogóle w życiu, dzięki niej jestem na pewno spokojniejszą mamą, partnerką która więcej rozumie. Nauczycielką jak najbardziej, nie wyobrażam sobie nauczyciela jogi, który nie ma swojej własnej praktyki asan, pranajamy i medytacji. Na początku mojej praktyki jogi nie byłam w stanie usiąść sama ze sobą nawet na minutę, ponieważ miałam ogromną nerwicę. Jeżeli ktoś chciałby zmienić swoje życie, podejście do życia zachęcam najpierw do praktyki asan, a reszta z dobrym nauczycielem przyjdzie później.

M.Z.: Jakie są Twoje ulubione metody medytacji? Opowiedz mi trochę o Twojej praktyce.

Z.N.: Moją ulubioną metodą medytacji jest grupowa medytacja w ciszy. Obecnie bardzo łatwo wchodzi mi się w stan medytacji praktykując w grupie. Oprócz tego medytacja na łonie natury, właśnie te poranki kiedy chociaż na 10 minut stawałam pośród drzew i po prostu byłam i medytowałam dawały mi bardzo duży wgląd w siebie. Uwielbiam też wspinaczkę górską, iść w ciszy sama ze sobą. Czasami poddaję się medytacji prowadzonej. Ostatnim moim odkryciem są medytacje Doroty z Terapii Świadomości. Bardzo polecam medytację Teraz, medytację Kobiecości i medytację Wolności. Jeśli chodzi o to kiedy praktykuję, to nie mam stałej pory medytacji, ale robię to codziennie.

M.Z.: Jakie porady masz dla osób, które dopiero chciałyby rozpocząć przygodę z medytacją?

Z.N.: Po pierwsze zrób to! Znajdź tę chwilę, usiądź i spróbuj. 5, 10 minut, zadbaj o to aby nikt i nic Ci nie przeszkadzało. Możesz się poddać medytacji prowadzonej, jest teraz bardzo dużo medytacji dostępnych przez internet. Możesz też ściągnąć sobie aplikację do medytacji, gdzie możesz ustawić sobie dowolny czas jaki potrzebujesz żebyś nie musiał patrzeć na zegarek i żeby z medytacji nie obudził Cię dźwięk budzika tylko dźwięk dzwoneczka, gongu lub misy. Myślę, że to jest po prostu chęć i odwaga do spróbowania czegoś nowego.

W mojej szkole jest dostępna medytacja przy dźwiękach mis, gongów i innych instrumentów. To jest akurat medytacja w leżeniu, ale tak też można zacząć. Wyciszać się, skupiać na kilku elementach dźwiękowych i to też prowadzi do stanu medytacji. Może znasz kogoś kto praktykuje medytację, zapytaj go czy Cię nauczy medytować, możesz też zabrać kogoś ze sobą. Z doświadczenia wiem, że w grupie łatwiej jest wejść w stan medytacji i jej się nauczyć, być może przez to, że jest większa mobilizacja. Możesz też spróbować medytacji intencji, np. w intencji zdrowia dla kogoś, jakiejś ważnej intencji, dzięki której może być lepiej tej osobie. Może właśnie takiej medytacji spróbujesz.

M.Z.: Jako nauczycielka jogi masz świetne podejście do swoich uczniów, równie wspaniale prowadzisz medytację. Skąd czerpiesz inspirację i w jaki sposób zachęcasz innych do poszukiwania motywacji?

Z.N.: Dziękuję bardzo, sama byłam prowadzona przez moich nauczycieli. To może być jedna z inspiracji. Myślę też że moi uczniowie bardzo mnie obserwują, słuchają co do nich mówię, co jest dla nich inspirujące. Ja niczego nie nakazuję, mam takie wrażenie że wyczuwam ludzi, jak czegoś nie wyczuwam to pytam i przeważnie okazuje się, że dobrze czułam. Czerpię inspirację z tego z czym przychodzą na zajęcia ich uczestnicy. Czerpię inspirację również z praktyki, z warsztatów na które jeżdżę, z tego co czytam, czego słucham jak i z tego co jest we mnie. Przede wszystkim moją intencją jest to, że jesteśmy na tym świecie aby się rozwijać, a nie żeby cierpieć, odkąd to odkryłam idę bardzo mocno w tym kierunku. To jest też głównym celem jogi – brak cierpienia. Wyobraźmy sobie taki świat bez cierpienia. Ciekawe jest też to co się teraz manifestuje na świecie.

M.Z.: Na zakończenie chciałabym zapytać kto Cię inspiruje i dlaczego.

Inspirują mnie ludzie, to jakich sytuacji z nimi doświadczam, przede wszystkim te trudne sytuacje. Inspirują mnie moje dzieci, które często zadają pytania, nad którymi muszę się nagłowić żeby dać im odpowiedź, taką jaką wydaje mi się dobra. Bardzo inspirują mnie ludzie, z którymi współpracuję. Obecnie tworzymy zespół, w którym na bieżąco sobie wszystko wyjaśniamy. Niejednokrotnie jest przy tym wiele emocji, ale zawsze dochodzimy do porozumienia, bo zależy nam wszystkim aby było między nami dobrze. Inspiruje mnie również sytuacja w moim związku, która też jest ciekawa. Obecnie jestem z mężczyzną, z którym doszliśmy do takich granic bliskości, że jestem zaskoczona, że po ich przekroczeniu może być jeszcze bliżej. Nigdy z nikim nie byłam tak blisko jak z moim obecnym partnerem. Wiele ostatnio odkrywam rozgrzebując pewnie tematy, pracuję z kolejnymi moimi odsłoniętymi lękami. Bardzo świadomie zdecydowałam, że tak właśnie będę robić, bo stwierdziłam, że jak nie w tym, to w kolejnym związku znów się to pojawi. Tak samo jak uważam, że jeśli nie rozwiążemy sytuacji z jednym człowiekiem i się obrazimy na siebie, ona powtórzy się z innym np. z panią w sklepie czy w innym miejscu. Ważne abyśmy rozumieli co dany człowiek w nas budzi, jakim jest lustrem, żebyśmy szukali zmiany w sobie i nie szukali jakiejkolwiek winy w innych osobach.

Moją wielką inspiracją jest postawa nauczyciela jogi – Andrzeja Kozłowskiego z Lęborka, jest taki dosłowny i czysty w swoim przekazie i ja mu wierzę i ufam. Jego przekaz jest dla mnie czysty. Ostatnio inspiruje mnie Klaudia Pingot – SpecBabka, ona i tak już ma wystarczającą reklamę, ale bardzo inspiruje mnie ta kobieta jak swoją własną głową i tym co czuje doszła do tego co obecnie ma, więc polecam każdemu. Akurat Klaudia jest dostępna w internecie, dla każdego, natomiast Andrzej jest dostępny tylko dla przyjezdnych. Inspirują mnie wszyscy ludzie, którzy dzięki swojej świadomości zmienili swoje życie. To jest też Sylwia Pogorzelska, która od wielu lekarzy miała 1% szans aby pokonać raka, a go pokonała.

Myślę, że wiele jest takich osób wokół nas, ja mam słabą pamięć do nazwisk, ale mam oczy i uszy szeroko otwarte, w sumie raczej oczy, bo jestem wzrokowcem. Wszystko mnie inspiruje i pomimo czasu tzw. Pandemii jest to ogromny czas inspiracji i mojej wewnętrznej przebudowy, nie mam w sobie lęku. Jestem ciekawa co z tego wszystkiego wyniknie, ale po prostu nie poddaję się lękowi, robię swoje, prowadzę grupy. Cały czas ludzie, którzy chcą praktykować jogę trafiają do szkoły, są to ludzie którzy szukają inspiracji. Chciałabym inspirować jeszcze wiele osób, którzy gdzieś tam się ze mną spotkają. No i Twoje córeczki Magda, były ogromną inspiracją do tego aby otworzyć jogę dla dzieci w mojej szkole.

M.Z.: Bardzo się cieszę, że dziewczynki były dla Ciebie inspiracją i dziękuję Ci Zosiu za rozmowę.

Z.N.: Dziękuję Ci Magda i pozdrawiam serdecznie.