Jak medytacja ulepszyła moje macierzyństwo?

Jesteś mamą, kochasz swoje dzieci ponad wszystko, starasz się zapewnić im dzieciństwo jakie sama byś chciała. Spędzasz z nimi czas na zabawie, wygłupach, rozmowach. Uwielbiasz tą bezwarunkową miłość i poczucie bliskości. A za 5 sekund, 5 minut, poł godziny masz ochotę zacząć wrzeszczeć, uciec na bezludną wyspę gdzie słowo „mamo” jest zakazane niczym imię Voldemort w Harrym Potterze. Czujesz czasami tę frustrację? Powodowaną zmęczeniem, niezrozumieniem dziecięcych emocji lub po prostu gorszym dniem?

Jestem mamą dwóch cudownych dziewczynek, pierwsza ma prawie 6,5 roku, a druga prawie 5. Różnica między nimi wynosi rok i 5 miesięcy. Możesz więc sobie wyobrazić jak wyglądały pierwsze 2 lata życia po narodzinach młodszej córeczki. Bezsilność, frustracja, złość towarzyszyły mi często. Jestem fanką wychowywania dzieci w idei bliskości, posiłkuję się poradnikami Jespera Juula, od wielu lat jestem fanką Bloga Ojciec. Teoretycznie więc wiem, że jeśli moje dzieci mają napad furii, nie wynika to z ich złej woli, a z niedojrzałości mózgu. Z tego powodu staram się je zrozumieć i kontrolować emocje, które wzbierają we mnie w momencie afery z powodu złego koloru miseczki, mimo że 5 sekund wcześniej właśnie ten kolor był tym idealnym lub tego, że identyczny kitek jak u siostry nie jest tym chcianym kitkiem, bo przecież miał być taki sam! Czasami frustracja aż mnie przyduszała i ciężko było ją zwalczyć.

W tym momencie z pomocą przyszła mi medytacja

Zrozumiałam, że jeśli mogę coś zmienić, to tylko i wyłącznie moje postrzeganie ataków furii moich dzieci. Zajmie to zdecydowanie mniej czasu niż czekanie aż ich mózgi dojrzeją na tyle żeby kontrolować emocje. Zwłaszcza że część dorosłych dalej sobie z tym nie radzi! Musiałam zrobić coś co pomoże mi zaakceptować moje odczucia, przeczekać je i nie krzywdzić nikogo moimi negatywnymi emocjami. Jako, że od wielu lat praktykowałam jogę, automatycznie na myśl przyszła mi medytacja. 

Moje początki z medytacją

Na początku zaczęłam o medytacji czytać, o tym że dzięki medytacji będę w stanie nie poddawać się moim emocjom. Zamiast tego po prostu je zauważę, zaakceptuję i pozwolę im odejść. Jako pierwszej spróbowałam medytacji prowadzonej. Znalazłam wielu fajnych przewodników na YouTube i codziennie przed snem poświęcałam 10-15 minut na praktykę. W większości przypadków leżałam już pod kołdrą, więc potem, w głębokim relaksie udawało mi się szybko zasnąć. Poniżej zamieszczam linki do medytacji dla początkujących, które warto wypróbować.

 

Medytowałam w ten sposób jakieś 9 miesięcy i już wtedy poczułam, że jestem spokojniejsza. Moja młodsza córka miała wtedy 2,5 roku, a że osobowość ma bardzo silną, to intensywnych doznań zapewniała mnóstwo. Starsza, wtedy    4-latka, mimo spokojniejszego charakteru, też potrafiła dać popalić. A ja w tym wszystkim  zaczęłam zachowywać spokój, po prostu skupiałam się na głębokim oddechu i dawaniu wsparcia dziewczynkom. Zauważyłam, że dzięki mojemu podejściu wybuchy złości stawały się krótsze, a nawet jeśli nie, to po wszystkim czułam się lepiej, ponieważ potrafiłam nie zatracić się w rosnącej we mnie frustracji i bezsilności.

Warsztaty medytacji

Widząc, że medytacja naprawdę działa, postanowiłam pójść o krok dalej i zapisać się na warsztaty medytacji. Na warsztatach pojawiło się 12 osób, głównie kobiety. Większość z nich nie miała jeszcze żadnej styczności z medytacją i przyszła głównie z ciekawości. 4 spośród zebranych były mamami, które szukał pomocy w pokonaniu swojej macierzyńskiej frustracji. 4 z 12 osób to około 33% grupy, a jednocześnie 100 % mam! Liczba ta pokazuje jak dużym problemem jest poczucie frustracji wśród osób odpowiedzialnych za wychowanie kolejnego pokolenia. Mamy często zostają ze swoją frustracją same, co niestety nie prowadzi do niczego dobrego. 

Na warsztatach próbowaliśmy medytacji prowadzonej, medytacji w ciszy, śpiewania mantr oraz medytacji w ruchu. Po całym dniu medytowania wszyscy uczestnicy byli radośni i zrelaksowani. 

Naszym zadaniem domowym była codzienna 20-minutowa medytacja, wykonywana przez 40 kolejnych dni.

Wyzwanie wykonałam i od tej pory medytuję minimum 5 razy w tygodniu po minimum 15 minut.  Moje macierzyństwo i relacje z dziećmi naprawdę na tym zyskały. Mimo, że nadal daleko mi do mniszki i czasem okazuję swoją złość, to naprawdę zyskałam dużo zrozumienia i cierpliwości dla moich dzieci. Co więcej, kiedy się zdenerwują i nie mogą uspokoić to zachęcam je do głębokiego oddychania. Tak aby z brzuszka zrobił się balonik. Jeżeli chcą to w tym czasie mocno się do mnie przytulają i przez odczuwanie mojego „balonika”, łatwiej im złapać głęboki oddech. Widzę, że im to bardzo pomaga 🙂

 

Zadanie domowe

Jeżeli dotarłaś do tego miejsca, proszę przyjmij ode mnie zadanie domowe i spróbuj medytować przez kolejne 21 dni, minimalnie 10 minut dziennie. Możesz użyć powyżej podlinkowanych nagrań lub spróbować samodzielnie. Zachęcam Cię do pobrania mojego poradnika medytacji dla początkujących 🙂

Będzie mi bardzo miło jeżeli opiszesz mi swoje doświadczenia z medytacją lub radzeniem sobie z trudnymi emocjami w macierzyństwie.