Co przyniesie przyszłość w medytacji?

Wraz z postępem technologicznym, z roku na rok nasza uwaga jest coraz bardziej rozproszona. W ciągu jednego dnia jesteśmy w stanie wykonać więcej pracy niż dzisiejsi 60 latkowie wykonywali przez miesiąc. Jest to spowodowane możliwością szybkiego przesyłania informacji. Kiedyś na podpisanie dokumentu czekało się kilkanaście dni, a teraz sprawy załatwiane są w ciągu jednego dnia. Wmawia się nam, że powinniśmy być wielozadaniowi i z tego powodu nasza uwaga nie jest w stanie skupić się tylko na jednej rzeczy. W pracy wszystkie zadania muszą być wykonywane na już, bo nie ma czasu na opóźnienia. Wciąż musimy udowadniać, że jesteśmy wartościowymi pracownikami i potrafimy dostarczać rozwiązania na czas.

Również w życiu prywatnym nasza uwaga jest stale podzielona. Nie dość że często wszyscy domownicy mają do nas sprawę w tym samym momencie, to jeszcze musimy pamiętać o wszystkich obowiązkach domowych. Planowaniu wizyt lekarskich, opłacaniu rachunków, planowaniu urodzin, wakacji itp.

Oprócz tego, wobec całodobowej dostępności do Social Media, możemy być w nieustannym kontakcie z całym światem. Ma to mnóstwo plusów, ponieważ możemy być na bieżąco ze znajomymi żyjącymi na drugiej półkuli, ale jednocześnie nasza uwaga znowu na tym cierpi. Kiedyś, aby się z kimś spotkać i porozmawiać należało się wcześniej umówić i do momentu spotkania nie miałyśmy pojęcia co się dzieje w życiu danej osoby. Teraz natomiast jesteśmy non stop zalewani informacjami, na które, dla podtrzymania relacji, nieustannie reagujemy. Również scrollowanie Social Mediów po przebudzeniu, w przerwie w pracy, przed zaśnięciem jest plagą naszych czasów. Często nawet nie czytamy tekstów zamieszczonych pod zdjęciami, tylko klikamy like’a i bezmyślnie lecimy dalej.

A jak ta rozproszona uwaga ma się do naszych relacji z dziećmi? Pamiętam jak bardzo denerwowało mnie jako małą dziewczynkę jak zadawałam jakieś pytanie dorosłym, lub coś im opowiadałam i widziałam, że oni odpowiadają automatycznie, tak naprawdę nie mając pojęcia o czym mówiłam. Zanim zostałam mamą, obiecywałam sobie, że ja zawsze będę uważnie słuchać wszystkiego co do mnie powiedzą moje dzieci. Niestety okazało się, że jako aktywna mama, zawsze mam jakąś rzecz do przemyślenia, sytuację do zaplanowania. Zaczęłam się łapać na tym, że również potrafię się wyłączyć jak ktoś coś do mnie mówi. Najgorzej jest w samochodzie, kiedy myślami jestem już w pracy lub coś planuję i nagle z tylnego siedzenia płyną zdania z pytaniem na końcu. Wtedy odpowiadam z nadzieją, że odpowiedź będzie pasowała i że zaraz nie zapytają mnie o zrelacjonowanie o czym mówiły. Jest mi z tym okropnie źle i wciąż na nowo podejmuję walkę z tym okropnym rozproszeniem i wielozadaniowością.

Jak z tym walczyć?

Tu z pomocą przychodzi nam medytacja i cały nurt Mindfulness czyli skupienie się na uważności, na byciu tu i teraz, tylko z tym co dzieje się w tym momencie. Zamiast wyobrażania sobie dnia pracy biorąc prysznic, Mindfulness pomaga nam nauczyć się po prostu być pod tym prysznicem, poczuć temperaturę i strukturę kropli wody na naszej skórze. Medytacja natomiast pozwala na próbę zatrzymania myśli i zanurzenia się w nicości. Próbę bycia z tylko z sobą samym, zagłębienia się we własnej pustce, która jednocześnie jest tym wszystkim co w danym momencie jest ważne.

Uważam, że w tych coraz szybciej pędzących czasach bycie uważnym i zatrzymanie się na chwilę jest coraz ważniejsze. Abyśmy jako indywidualne byty, jak i społeczeństwo nie zwariowali w tym pędzie. Obserwując otoczenie, z radością zauważam, że coraz więcej ludzi zaczyna być świadomych faktu, że potrzebują na chwilę się zatrzymać. Zatrzymać, aby poznać siebie i po prostu pozostać przy zdrowych zmysłach. Ta rosnąca świadomość sprawia, że coraz więcej osób próbuje medytacji, zapisuje się na kursy Mindfulness lub kursy medytacyjne. Ludzie zaczynają rozumieć, że tylko zatrzymanie się może spowodować dalszy zdrowy rozwój świata. Dzięki temu można znaleźć coraz więcej nauczycieli medytacji, którzy sami przechodząc drogę z bezmyślnego pośpiechu do uważnej codzienności, postanowili pomóc w tym innym.

Podsumowując, myślę że medytację, która istnieje w tak wielu kulturach i religiach niemal od zawsze, czeka świetlana przyszłość. Pomoże nam ona bowiem z uporaniem się z tym coraz bardziej zaawansowanym światem, z którego przecież z powodu jego użyteczności nie chcemy rezygnować. Medytacja pomoże nam odnaleźć balans w tym wszystkim i pomoże sprawić abyśmy uważnie słuchały naszych dzieci, bo przecież dla nich, to co do nas mówią, jest najważniejsze na świecie. Tylko najpierw musimy zauważyć ten pęd i postanowić się zatrzymać.

Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania na ten temat i z radością odpowiem na wszelkie komentarze.